Kupujemy obiektyw do makrofotografii - Canon EF 100/2.8 Macro
![]()
Mamy już za sobą długie godziny spędzone nad broszurami Canona, Nikona, Minolty, Contaxa, Olympusa... itd., poświęcone na wybór „tego najlepszego” sprzętu fotograficznego. Ci z nas, którzy myśleli poważnie wyłącznie o makrofotografii, zapewne wybrali Olympusa. Wybór tych, którzy sądzili, że makrofotografia to, owszem, ciekawe zajęcie, ale przydałby się sprzęt bardziej uniwersalny, zapewne wybrali coś innego. Teraz pora na kolejną, chyba nawet poważniejszą decyzję: kupujemy obiektyw! Niezależnie bowiem od tego, którego producenta nazwa zdobi nasz aparat fotograficzny, to przede wszystkim od obiektywu (poza samym fotografującym oczywiście!) będzie zależała jakość naszych dokonań w dziedzinie fotografii.
Jeśli swego czasu nasz wybór padł na system Canona, najprawdopodobniej zdecydowaliśmy się na któreś z nowszych cacek techniki: Canona serii EOS. Oczywiście będziemy zatem szukali obiektywów do EOSa, a w świat makrofotografii, poza samym Canonem, może nas wprowadzić także Sigma, Vivitar, Tokina i Tamron. Najnowszy obiektyw Tamrona, 90 mm, 1:1, zasługuje ponoć na uwagę, my jednak poprzestaniemy tymczasem na oryginałach Canona.
Canon od lat produkuje dwa obiektywy systemu EOS do makrofotografii: EF 50/2.5 Macro, dający odwzorowanie 1:2, oraz EF 100/2.8 Macro, 1:1. Najnowszym produktem Canona przeznaczonym do makrofotografii jest znakomity ponoć obiektyw o ogniskowej 180 mm (EF 180/3.5 Macro). Pierwszy z nich ma dwie podstawowe wady w postaci umiarkowanej skali odwzorowania (Canon sprzedaje wprawdzie specjalny telekonwerter umożliwiający osiągnięcie odwzorowania 1:1, ale osobiście nie bardzo widzę sens kupowania takiego zestawu, skoro za niewiele większe pieniądze można już kupić 100 mm 1:1) oraz małej odległości przedmiotowej przy maksymalnej skali. Ostatni ma same zalety z wyjątkiem drobiazgu w postaci ceny: powyżej 1600 USD nawet w najtańszych domach wysyłkowych w USA. Dla przeciętnego śmiertelnika, nie liczącego na uzyskanie wielkich przychodów z makrofotografii, lecz traktującego ją jako wprawdzie kosztowne, ale radosne hobby, pozostaje możliwość trzecia - znakomity skądinąd obiektyw makro 100 mm (Fot. 1). Skoro już o pieniądzach mowa: także i ten obiektyw trudno zaliczyć do najtańszych zabawek, ale też jako się rzekło, zabierając się za makrofotografię nie wybraliśmy sobie specjalnie taniego hobby. Najtaniej obiektyw można kupić w sklepach wysyłkowych w USA, gdzie jego cena wynosi obecnie między 540 a 620 USD. Na pociesznie mamy miłą sercu świadomość, że za jedyne 600 dolarów możemy stać się szczęśliwymi posiadaczami dokładnie takiego samego obiektywu, jakim posługują się zawodowcy z krwi i kości.
Dane techniczne
Obiektyw zbudowany jest z 10 elementów optycznych w 9 grupach i wyposażony oczywiście w standardowy zaczep bagnetowy EF Canona. Soczewki pokryte są warstwą przeciwodblaskową Canona super-spectral coating. Kąt widzenia wynosi w poziomie 20°, w pionie 14°, po przekątnej 24°, zaś minimalna odległość przedmiotowa 30 cm, co zapewnia odwzorowanie 1:1 bez potrzeby stosowania dodatkowych wyciągów, konwerterów, czy nasadek. Mocowanie filtrów ma średnicę 52 mm. Obiektyw wykonany jest bardzo solidnie (prawie cała obudowa metalowa), co niestety pociąga za sobą sporą masę: 650 g. Obiektyw jest też nieco większy niż przeciętny obiektyw o tej samej ogniskowej i jasności: średnica 75 mm, długość 105.3 mm. Znaczną długość zawdzięcza między innymi dość zdumiewającej konstrukcji: frontowa soczewka jest cofnięta względem przedniej krawędzi obiektywu aż o 3 cm. Szczerze mówiąc, na pierwszy rzut oka obiektyw wygląda, jakby zapomniano zamontować w nim jedną soczewkę! Czemu należy przypisać tak dziwaczną konstrukcję, nie udało mi się dociec (w każdym razie nie chodzi tu o konieczność zapewnienia wystarczającego wyciągu przy dużych odwzorowaniach, bowiem niezależnie od odwzorowania, pozycja frontowej soczewki względem przedniej krawędzi obiektywu nie ulega zmianie). Być może jedynym wytłumaczeniem jest chęć zapewnienia jak najlepszej ochrony przed niepożądanymi odblaskami w obiektywie - swego rodzaju permanentna osłona przeciwsłoneczna.
Obiektyw ma, podobnie jak wszystkie obiektywy serii EF, wbudowany silnik napędzający mechanizm automatycznego ustawiania ostrości i przysłonę. W tradycyjnym miejscu, po lewej strony u góry, znajduje się przełącznik AF/MF umożliwiający wyłączenie systemu autofocus. Symetrycznie do niego, u góry po stronie prawej, umieszczono dodatkowy przełącznik FULL/LIMIT pozwalający na ograniczenie pracy autofocusa (LIMIT) do zakresu 0.3 - 0.57 m przy zdjęciach makro lub 0.57 - ¥. Przy ustawieniu w pozycji FULL układ ustawiania ostrości pracuje w pełnym zakresie.
Nominalna ogniskowa obiektywu wynosi 100 mm, jasność 1:2.8, zaś minimalny otwór przysłony 1:32. W praktyce jednak, jak zawsze przy odwzorowaniach powyżej 1:5, efektywna jasność obiektywu maleje wraz ze wzrostem odwzorowania i przy zdjęciach w naturalnej wielkości (1:1) przy pełnym otworze przysłony wynosi zaledwie około 1:4.5, a więc aż o 1.5 działki przysłony mniej od jasności nominalnej. Canon załącza do obiektywu tabelkę przeliczeniową do zdjęć w odwzorowaniu 1:4 i większym (Tabela 1).
|
Tabela 1. Zmiana jasności obiektywu Canon EF 100/2.8 Macro przy odwzorowaniach ³ 1:4 oraz zalecane przez producenta poprawki ekspozycji.
|
|||||||||||||||||||||
Pierwsze wrażenie
Porównując do najnowszych osiągnięć techniki - i to zarówno samego Canona, jak i konkurencji, obiektyw ma konstrukcję dość archaiczną. Tradycyjna metoda ogniskowania powoduje, że długość obiektywu wzrasta aż o 50% przy fotografowaniu w skali 1:1 - do około 150 mm. Dużo do życzenia pozostawia także silnik napędzający mechanizm automatycznego ustawiania ostrości. W obiektywie nadal stosowany jest pierwszy model mikro-silników Canona (DC Micromotor), przeraźliwie hałaśliwy i powolny, zwłaszcza gdy zdążyliśmy się przyzwyczaić do bezgłośnych i błyskawicznie działających pierścieniowych silników klasy Ultrasonic. Konstrukcja silnika nie pozwala także na używanie ręcznego ustawiania ostrości dopóki nie przełączymy obiektywu na tryb MF (ręczne ustawianie ostrości) - kolejny mankament dla tych, którzy jako jedną z zalet nowszych obiektywów Canona widzą właśnie system FTM (Full-Time Focusing), umożliwiający ręczne ustawianie ostrości w dowolnym momencie, nawet w czasie pracy systemu AF. Ten niedostatek jest szczególnie denerwujący właśnie w obiektywie do makrofotografii, gdzie często przydałoby się „pomóc” systemowi autofocusa w ustawieniu ostrości... chyba, że zgodzimy się, że przy makrofotografii automatyczne ustawianie ostrości i tak do niczego się nie nadaje. Tym niemniej, EF 100/2.8 Macro może doskonale służyć także jako obiektyw uniwersalny, a wówczas zdecydowanie przydałby się przyzwoity silnik autofocusa. Tym, którzy jeszcze nie podjęli decyzji pozbycia się 600 dolarów pozostaje mieć nadzieję, że Canon nareszcie zmodernizuje swój najważniejszy, bo mimo niedostatków najlepiej sprzedawany obiektyw makro.
Jak przystało na obiektyw przyzwoitej klasy, EF 100/2.8 Macro ma okienko ze skalą odległości, podaną zarówno w metrach, jak i stopach. Ponadto, co istotne zważywszy przeznaczanie obiektywu, mamy do dyspozycji zaznaczonych kilka pozycji określających dokładnie skalę odwzorowania od 1:4 do 1:1. Tak więc obiektywu można używać na dwa sposoby: albo tradycyjnie, komponując kadr w okienku wizjera a następnie ustawiając ostrość nie dbając o dokładną skalę odwzorowania, albo też z góry nastawiając obiektyw na żądane odwzorowanie, a następnie ustawiając ostrość zmieniając położenie całego aparatu: wygodna opcja, zwłaszcza przy fotografii naukowej i dokumentacyjnej.
Obiektyw wyposażono także w orientacyjną skalę głębi ostrości dla przysłon 16 i 32, której użyteczność akurat w tym obiektywie jest dość wątpliwa. Po pierwsze, przy ogniskowej 100 mm i skali odległości podanej tak, jak to uczyniono w EF 100/2.8 Macro, znaczki zakresu głębi ostrości wypadają najczęściej albo na puste przestrzenie między kolejnymi liczbami oznaczającymi odległość przedmiotową, albo - przy większych odwzorowaniach - odstęp między nimi jest mniejszy niż rozmiar samej liczby oznaczającej odległość (np. 0.572 m). Jeśli dodać do tego znakomity system Canona umożliwiający ustawianie żądanej głębi ostrości z dowolnym obiektywem (program DEPTH) oraz możliwość podglądnięcia głębi ostrości w bardziej zaawansowanych modelach aparatów (poczynając od Canona EOS 50/ELANII), można nabrać podejrzeń, że jest to niczemu nie służący ozdobnik. Nie do końca to jednak prawda: prawy znaczek odpowiadający głębi ostrości dla przysłony 16 spełnia równocześnie zadanie znacznika poprawki dla zdjęć w podczerwieni. Czy jednak nie prościej dla użytkownika byłoby mieć po prostu jeden, tradycyjnie czerwony znaczek, którego znaczenie jest jasne bez wczytywania się w instrukcję obsługi?
Dzięki odpowiedniemu wyżłobieniu wokół przedniej krawędzi, obiektyw jest gotów do pracy z lampą pierścieniową ML-3. Wygodne to rozwiązanie, dzięki któremu nie trzeba za każdym razem przykręcać lampy do obiektywu (lampa wyposażona jest w sprężynujące zaczepy) i całe mocowanie palnika trwa dosłownie sekundę.
Obiektyw w użyciu
Obiektyw służy do robienia zdjęć; obiektyw za 600 dolarów powinien robić zdjęcia doskonałej jakości. Jeśli tylko spełni w tej materii pokładane w nim nadzieje, szybko przestaniemy zastanawiać się, czy słusznie zdecydowaliśmy się na tak poważny wydatek i łatwiej będziemy skłonni przymknąć oczy na drobne niewygody obsługi. Zanim jednak odbierzemy swój pierwszy film z laboratorium, musimy się z tymi niewygodami trochę pozmagać:
Po założeniu na aparat, obiektyw komunikuje się z korpusem za pośrednictwem siedmiu pozłacanych styków - standard dla wszystkich obiektywów serii EF. Układ scalony zamontowany wewnątrz obiektywu informuje aparat o ogniskowej, jasności obiektywu i zakresie przysłon. Niestety z niewiadomych przyczyn obiektyw zawsze podaje nominalną, a nie efektywną wartość przysłony (co zresztą dotyczy całego systemu EOS). Przy fotografowaniu z wykorzystaniem pomiaru światła zastanego przez obiektyw (TTL) lub dedykowaną lampą błyskową nie stanowi to większego problemu. Jednak obiektyw przeznaczony jest dla profesjonalistów, a co najmniej dla zaawansowanych hobbystów, którzy od czasu do czasu potrzebują uwolnić się od ograniczeń automatyki. Temu zresztą ma służyć załączona do obiektywu tabelka przeliczeniowa, ale już widzę siebie (i kolegów-fotografów) szukających po kieszeniach kartki z tabelką, gdy akurat zajdzie taka potrzeba. W obecnej dobie „włożenie” zawartości tej tabelki do pamięci obiektywu doprawdy nie stanowi problemu technicznego (czego nb. dowodzi system Nikona) i nie bardzo wiem czemu przypisać taki stan rzeczy: nie liczeniu się z użytkownikiem przez inżynierów Canona czy nieopłacalnością zmiany konstrukcji obiektywu (mało przekonywujący argument)?
Obiektyw jest dość wygodny w obsłudze. Pierścień nastawiania ostrości pokryto karbowanym gumopodobnym tworzywem, co pozwala na pewny uchwyt w każdych warunkach: nawet przy pracy w deszczu lub na mrozie palce nie ślizgają się po obiektywie, a samo tworzywo jest przyjemne i „ciepłe” w dotyku. Pierścień, przynajmniej w moim egzemplarzu, ma niewielki luz, co chyba należy mu poczytać na plus - nie zmieni się pracowicie ustawionej przy makrofotografii ostrości nieostrożnym drgnięciem ręki na obiektywie. Ostrość nastawia się płynnie, przy lekkim oporze pierścienia. Zlokalizowanie pierścienia na obiektywie jest zapewne odpowiednie dla większości fotografujących. Dla moich dużych dłoni byłoby wygodniej, gdyby pierścień przesunięto nieco do przodu; wszystkich zaś można by zadowolić robiąc po prostu nieco szerszy pierścień, na co miejsca na obiektywie nie brak.
Przeznaczona specjalnie do makrofotografii lampa ML-3 pewnie i łatwo daje się zamontować na obiektywie. Zaraz po jej założeniu ponownie zadajemy sobie jednak pytanie, czemu służy wspomniane wcześniej tak głębokie osadzenie frontowej soczewki. Przy skali odwzorowania 1:1 odległość między obiektem a przednią krawędzią obiektywu wynosi około 11 cm, a zamontowanie lampy zmniejsza ten dystans do zaledwie 9 cm. Przy takich odległościach, zwłaszcza w fotografii przyrodniczej, liczy się każdy centymetr, dlaczego więc „zgubiono” całe 3 cm w obudowie obiektywu?!
Pierwszy film
Nareszcie ulga! Po narzekaniu na mniejsze i większe niedostatki obiektywu przyszedł czas na pochwały. Pierwsze zdjęcia utwierdzają nas w przekonaniu, że kupiliśmy sprzęt naprawdę najwyższej jakości. Ostrość zdjęć nie pozostawia absolutnie nic do życzenia. Przy optymalnej dla większości prac makro przysłonie, 1:16, obiektyw rysuje tak ostro, jak to chyba tylko możliwe (Fot. 2 i 3). Nic dodać, nic ująć. Pole widzenia jest doskonale płaskie, dystorsja niezauważalna (Fot. 4). Krótko mówiąc: znakomity obiektyw zarówno do makrofotografii przyrodniczej, jak i do zdjęć technicznych i dokumentacyjnych. Jednak tu zastosowania EF 100/2.8 Macro nie kończą się. Przy ogniskowej 100 mm i dużej jasności, obiektyw doskonale daje się wykorzystywać jako obiektyw portretowy. Pozwala na uzyskanie idealnie ostrych portretów, równocześnie dając przyjemne, rozmyte tło (Fot. 5). Niektórzy uważają, że do tego rodzaju zdjęć obiektyw rysuje nawet zbyt ostro, uwidaczniając wszelkie drobne mankamenty cery (Fot. 5). Na to jednak zawsze jest rada w postaci filtrów zmiękczających (Fot. 6) lub skrawka damskiej pończochy.
Ocena
Z punktu widzenia optyki EF 100/2.8 Macro należy niewątpliwie do najznakomitszych. Jest także względnie wygodny w obsłudze. Z drugiej strony ma ewidentne wady i w czasach, gdy od kilku już lat na rynku obecne są obiektywy tej samej firmy z doskonałymi silnikami Ultrasonic, czy też obiektywy Nikona serii D, z punktu widzenia mechanicznej konstrukcji można go uznać, z przeproszeniem, po prostu za staroć. Wszystko to czyni dość trudną jednoznaczną ocenę obiektywu. Uczciwiej będzie oceniać go „na raty”- w Tabeli 2 zestawiłem swoje opinie na temat obiektywu zarówno pod kątem łatwości obsługi, mechaniki, jak i optyki, próbując ten sposób ostatecznie przedstawić wyważoną ogólną opinię:
|
Tabela 2. Ocena w skali od 0 do 5 obiektywu Canon EF 100/2.8 Macro; ocena ogólna nie jest wynikiem jakiegokolwiek przeliczania poszczególnych ocen cząstkowych, lecz całkowicie subiektywną opinią, na której zaważyła przede wszystkim wysoka jakość optyczna i możliwości obiektywu w makrofotografii.
|
Wszystko jest jednak względne, toteż ocena obiektywu nabiera pełnego znaczenia dopiero wówczas, gdy dowiemy się jak wypada on na tle konkurencji. W Tabeli 3 przytoczone są oceny kilku najważniejszych obiektywów do makrofotografii o ogniskowej w okolicach 100 mm. Wyniki testów jakości optycznej według niemieckiego czasopisma Color Foto, szwedzkiego „indeksu Ollego” oraz ceny w markach niemieckich cytuję za Klausem Schroiffem (http://www.cmpsolv.com/photozone). Ceny w amerykańskich dolarach pochodzą z katalogu nowojorskiego domu wysyłkowego B&H. Punkty przyznawane przez Color Foto są ogólną miarą jakości obiektywu, wynikającą ze zsumowania wyników kilku szczegółowych testów: na kontrast (do 30 punktów), ostrość (do 30 p.), centrowanie (do 20 p.), winietowanie (do 10 p.) oraz dystorsję (do 10 p.). W sumie możliwych do zdobycia jest zatem 100 punktów. Ocena jest przeprowadzana przy całkowicie otwartej przysłonie oraz przymkniętej o 2 stopnie, w punkcie centralnym oraz 6.5, 10.8, 15.1, 18.4 i 21.6 mm od środka. Obiektywy, które uzyskały 85 punktów lub więcej mogą być uznane za znakomite, 75-84 p. - bardzo dobre, 70-74 p. - dobre, 65-69 p. - przeciętne, poniżej 65 p. - słabe. Indeks Ollego opiera się na wynikach uważanych za bardzo miarodajne testów dwóch szwedzkich czasopism: FOTO i Aktuell Fotografi. Podobnie jak punkty Color Foto, tak i ten indeks jest sumaryczną miarą kilku drobiazgowych badań optycznych. Maksymalnie przyznanych może być 10 punktów, przy czym obiektywy ocenione na 8.2 punktu i więcej klasyfikowane są jako znakomite, 7.6-8.1 - bardzo dobre, 7.0-7.5 - dobre, 6.4-6.9 - średnie i poniżej 6.4 - słabe.
|
Tabela 3. Porównanie kilku obiektywów do makrofotografii o ogniskowej około 100 mm. Wyjaśnienie punktacji w tekście.
|
Jak wynika z Tabeli 3, właściwie nie da się kupić naprawdę złego obiektywu do makrofotografii. Można natomiast wydać spore pieniądze. Tylko czy warto? Leica Elmarit Macro R kosztuje ponad 5 razy więcej niż najtańsze na tej liście Tamron i Tokina, a i te mieszczą się w klasie obiektywów o dobrej i bardzo dobrej optyce. Wśród obiektywów zestawionych w Tabeli 3, Canona można uznać za swego rodzaju „złoty środek” - kosztuje nie tak znów wiele więcej niż Tamron czy Tokina, wydaje się natomiast najlepszym obiektywem makro po Elmaricie Macro R i Macro-Planarze T*. Być może są takie zastosowania i takie sytuacje, gdy 8.8 punktu różnicy w testach Color Foto jest wystarczającym powodem do wydania 2300 dolarów. Jednak w większości przypadków najpewniej nie udałoby się nam odróżnić zdjęć wykonanych Elmaritem R APO i czterokrotnie tańszym (!) Canonem EF 100/2.8 Macro.
Czy zatem biorąc po uwagę wszystkie zalety i wady obiektywu byłbym skłonny polecić go amatorom makrofotografii? Z pewnością tak, zważywszy znakomitą jakość optyczną i solidną konstrukcję. Dla spokoju sumienia dodałbym jednak: sprawdźcie, przyjaciele, na wszelki wypadek co w trawie piszczy - czy aby Canon nie zechce Was uradować nowszą, poprawioną wersją?* Nie zapomnijcie też przyglądnąć się Tamronowi AF 90/2.8 Macro! Dla mnie był odrobinę za bardzo plastikowy (szczerze mówiąc, cały jest z plastiku; za wyjątkiem soczewek oczywiście). Tym niemniej za Atlantykiem zebrał bardzo pochlebne opinie, jest lekki, zdumiewająco mały, być może ma nieco lepszy autofocus i - co nie bez znaczenia - jest o ponad 100 USD tańszy. Udanych zakupów!**
![]()
* Artykuł powstał przed wypuszczeniem na rynek nowej wersji Canona EF 100/2.8 Macro USM. Teraz z pewnością warto mu się przyjrzeć, jako że została w nim poprawiona najsłabsza strona opisywanego tu obiektywu: głośny i zawodny autofocus.
** Zobacz też artykuł pt. "Wiosna w ogrodzie botanicznym" (Foto 4/2000: 85-89).