Kazimierz Nowak: Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd

Okładka książki (12 KB) [..] Rower, który ochrzczono tu maszyną piekielną, piszczy i klekoce. Słabszy jest biedaczek ode mnie, zmęczyła go tułaczka i te słone drogi pustynne, i te wyboiste szosy ruchomym kamieniem pokryte. Przeżył tysiące napraw, aż w końcu naprawić już zużyte części trudno. Ale tu, w Kongu Belgijskim, Murzyn jest zbyt biedny, by rower mógł kupić, biali zaś mają własne automobile, nie ma więc nigdzie części zapasowych, a te zamówione w Europie idą już od pięciu miesięcy i dotrzeć jakoś do mnie nie mogą.

Stało się! Po przebyciu rowerem całej Afryki na przełaj nie czułem więcej sił do pokonania powrotnej drogi tym samym wehikułem. Miałem już dawno plany zmiany środka lokomocji, niestety jednak... finanse przepotężnej Anglii nie przedstawiają się świetnie, a cóż dopiero mówić o kieszeni człowieka, który od lat długich bezmiar świata bez żadnego oparcia przemierza.
Z konieczności zatem powoli, ale stale parłem ku północy rowerem, który - kompletnie zużyty i ledwo dyszący - w końcu stał się nie do użytku. Pozostały mi zaledwie dobre polskie opony i rama, ale te części nie dają przecież całości. Szedłem więc pieszo.

Wreszcie po stu pięćdziesięciu kilometrach [...] przeprawy postanowiłem przypiąć rower na garbatym grzbiecie wielbłąda. Teraz kołysze się on już tam w górze, a ja mogę swobodnie maszerować wraz ze swą skromną karawaną. Zużyłem cały zapas dętek, kleju i łatek, zresztą wszędzie zalegał askanit i jego długie białe ciernie, nawet więc gdybym miał jeszcze dętki, jazda rowerem przypominałaby raczej próbę czerpania wody sitem.

Oto kilka ciekawszych "rowerowo" fragmentów z książki opisującej podróż poznańskiego podróżnika, Kazimierza Nowaka, przez kontynent afrykański. Jego wyprawa trwała 5 lat, kosztowała go kilka rowerów i łodzi, konia, wielbłąda, niewyobrażalnie wiele trudu i cierpliwości, utratę zdrowia i w konsekwencji także życia.
Wyprawa Nowaka nie była eskapadą stricte rowerową - próżno zatem szukać w relacjach opisów sprzętu, poza kilkoma drobnymi szczegółami (opony "Stomil"!). To, co uderza najbardziej z kart książki, to niespotykana odwaga i wiara w osiągalność ostatecznego celu, których nie zdołało rozmyć 5 lat samotnej podróży, gęsto przetykanej trudami i niepowodzeniami.
"Pełna wersja" ukazała się w 2000 roku nakładem poznańskiego wydawnictwa Sorus. Miłej lektury!


Copyright © 2000 by Wydawnictwo Sorus, Poznań
Zoceerował i nadesłał: Łukasz Zieliński
Zhateemelował: dome
    2.03.01 00:28