W stronach Wojciecha Jawienia

To ja:


Urodzenie: Urodziłem się 1. lutego 1957 w Krakowie, gdzie do dziś najchętniej przebywam, o ile nie mogę być w górach.
Mama miała na imię Maria, a jej korzenie po kądzieli sięgają na Wschód, aż do Trembowli.
Ojciec, Stanisław, wywodzi się z okolic Bochni, co wydaje się dotyczyć wszystkich noszących nasze nazwisko, jako rodowe - bez względu na kontynent, na którym przebywają.
Edukacja: W żłobku byłem raz, co u podnóża Wawelu oprotestowałem publicznie i tak skutecznie, że więcej nie próbowano mnie tam prowadzać; do przedszkola też nie chodziłem, ale do szkół już musiałem: najpierw podstawówka nr 16 przy Dietla, potem liceum, szóstka, która podówczas mieściła się przy Skałce i była zupełnie inną szkołą niż obecnie, wreszcie fizyka na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wybrałem specjalizację zastosowań fizyki. Dziś nazywa się to lepiej - fizyka komputerowa. Czyli zostałem fizykiem-informatykiem (dyplom magistra fizyki w 1981).
Zatrudnienie: Pracę znalazłem na wydziale farmaceutycznym (gdzie tkwię do dziś), podówczas podległym Akademii Medycznej, ale obecnie przywróconym Uniwersytetowi. W 1990 r. otrzymałem stopień doktora... farmacji. A w dzieciństwie tak bardzo chciałem zostać kolejarzem!
Status rodzinny: Częściowo zresztą dopiąłem swego: w swoim czasie często bywałem, a w końcu zamieszkałem na pewnej stacji kolejowej, bo Marysia, która została moją żoną w 1985r. też tam mieszkała - jako córka kolejarza!
Lista kłopotów, które tym nierozważnym czynem wzięła sobie na głowę objęła, jak się okazało, Pawła, Agatę i Bartka, nie licząc mojej skromnej osoby, psa Czarusia i innych elementów naszej rodziny.