Jedność małżeńska
czyli Jak dostrojenie uczuciowe między dwojgiem rodziców wpływa na rozumienie i dobre wychowanie ich dzieci
Zanim, zgodnie z zapowiedzią, opowiemy sobie o dostrojeniu małżeńskim jako sposobie na wychowanie, pokrótce przedstawimy Boży fundament rodziny i Boży plan wobec niej.
Ponieważ człowiek został stworzony na "obraz i podobieństwo Boże" (por. Rdz 2,27), możemy analogicznie powiedzieć: Trójca Przenajświętsza jest wzorem rodziny, rodzina jest obrazem Trójcy. Co to znaczy, że rodzina jest obrazem Trójcy Świętej? Poznanie, jaki jest Bóg, na czym polega wzajemna miłość Osób Trójcy Świętej, oraz jaka jest ich miłość do człowieka, jest możliwe na podstawie miłości małżeńskiej i rodzinnej. To poznanie potrzebne jest każdemu dziecku, które wyobraża sobie Boga na podstawie tego, jakich ma rodziców. Stąd wielka jest odpowiedzialność ojców i matek za to, czy dziecko uwierzy, że Bóg jest dobry i bardzo je kocha, czy też odwrotnie.
Dziecko nie będzie miało większych trudności z uwierzeniem w Boga, gdy będzie miało dobrych rodziców. Będzie myślało: Jaki dobry musi być Pan Bóg, skoro dał mi tak dobrych i kochających się rodziców. Bywa też i odwrotnie, gdy rodzice popełniają poważne grzechy, typu alkoholizm, rozwody, awantury. Dziecko przeżywa wówczas boleśnie tragiczne skutki błędów rodziców. Może nawet odejść przez to od Boga, zadając sobie to dramatyczne pytania: Czy Bóg może być dobry, skoro dał mi złych rodziców? Jak ja mam uwierzyć w dobroć Boga, skoro przez całe dzieciństwo jej nie doświadczam? Rodzicie reprezentują więc Boga w swojej rodzinie.
Co powinni zrobić małżonkowie - rodzice, aby dobrze reprezentować Boga wobec swoich dzieci? Przede wszystkim powinni się starać o urzeczywistnienie cech małżeństwa sakramentalnego, co oprócz ukazania dzieciom autorytetu Boga, pomaga w ich dobrym wychowaniu. Małżeństwo sakramentalne cechuje się jednością i nierozerwalnością. To są kamienie węgielne każdego małżeństwa. Przyjrzyjmy się z bliska pierwszemu z nich.
Jedność w małżeństwie to tworzenie zgodnie z zamysłem Bożym jednego "ciała" ("Małżonkowie łączą się tak ściśle, że stają się jednym ciałem" -
- Rdz 2,24), co w języku biblijnym oznacza tworzenie jedności zarówno cielesnej, jak też duchowej. Hebrajskie słowo przetłumaczone na język polski jako "ciało" oznacza tu całego człowieka, czyli ciało integralnie złączone z duszą. Stać się jednym ciałem to stać się jednym organizmem, jedną kochającą się wspólnotą, przy czym łączność duchowa jest ważniejsza, gdyż może ona pokonać nawet fizyczną rozłąkę współmałżonków. Jeśli np. jakiś żonaty mężczyzna wyjeżdża za granicę i tam codziennie myśli o swojej żonie, to znaczy, że jest z nią duchowo zjednoczony.
Jedność w małżeństwie sakramentalnym oznacza także, zgodnie z zamysłem Boga, że jeden mężczyzna może się połączyć tylko z jedną kobietą. Ta monogamia to zasadniczy kontur obrazu Boga w małżeństwie i odkrywamy w nim jedność jaka istnieje w życiu Trójcy Świętej. Stąd też poligamia może być pewnym obrazem politeizmu czyli niewłaściwej wiary w wielu bożków, zaś związek niesakramentalny (cudzołóstwo) jest przejawem odrzucenia przykazań Boga, a tym samym odrzucenia wiary w Niego.
Wydaje się, że w Polsce jedność małżeńska jest zachowywana, że mało jest jeszcze rozwodów, przynajmniej w porównaniu z Zachodem. Tymczasem taka jedność może zostać naruszona także w małżeństwie sakramentalnym. Niszczy ją przede wszystkim każde jednorazowe cudzołóstwo, a także tzw. "rozglądanie się za innymi kobietami / mężczyznami". Dlaczego takie "rozglądanie" miałoby być od razu cudzołóstwem? Otóż Jezus powiedział: "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5,28). Wyjaśniło się, dlaczego jest to cudzołóstwo? Jeszcze nie? Posłużmy się więc przykładem. Niejedna małżonka, nawet po wielu latach życia w małżeństwie, spotykając jakiegoś atrakcyjnego mężczyznę, myśli sobie: "Z nim to ja bym dopiero tworzyła szczęśliwe małżeństwo. On to dopiero jest przystojny, ma lepszą pracę i jest bardziej zaradny od mojego starego" (podobnie może myśleć mężczyzna o kobietach). Przyjmując taką postawę, kobieta przestaje już myśleć o swoim mężu, przestaje się z nim łączyć duchowo, a tym samym w sercu swoim rozrywa jedność małżeńską ustanowioną przez Boga. Gdyby natomiast zrobić eksperyment i pozwolić tak myślącej kobiecie pożyć z poznanym przez nią mężczyzną, to szybko przekonałaby się, że nie jest to taki superman. Także ten "nowy" mężczyzna posiada wiele wad i także z nim trzeba by spędzić mnóstwo czasu w celu dogrania charakterów.
Lekarstwem na jedność, a przeciw rozwodom, nie tylko tym cywilnym, lecz także tym w sercu, jest przejęcie się słowami Chrystusa o pożądliwości serca, a także myślenie o współmałżonku jako o wielkim darze Boga. Nawet jeśli jest to dar trudny, mówimy "ma ciężki charakter", trzeba go zaakceptować oraz zawsze i wszędzie pozytywnie o nim myśleć. Mąż (żona) jest dany(a) dla kształtowania charakteru drugiej strony. Jeśli nie potrafi się znaleźć dobrych cech we współmałżonku, można pomyśleć: "Ja też jestem przeznaczony(a) przez Boga dla współmałżonka, aby go zmieniać na lepsze". Jedynie dzięki takim postawom można budować jedność w małżeństwie. Wspomniana kobieta marząca w sercu o "innym" po zamieszkaniu z nim szybko doszłaby do wniosku: "Jednak nie ma to jak mój staruszek, z którym przecież spędziłam wiele trudnych, ale także wiele pięknych dni".
Wreszcie jedność małżeńska to jednomyślność, która jest elementem wspomnianego dogrania współmałżonków. Ma ona największe znaczenie w wychowaniu dzieci, ale o tym następnym razem.
cdn.
Ks. Stanisław Kracik
|