|
Niedaleko od Prądnika...
czyli FOTOZAGADKA "Głosu"
 |
W poprzednim numerze... pokazaliśmy zdjęcie opactwa benedyktynów w Tyńcu. Położony na stromej wapiennej skale klasztor już od blisko tysiąca lat przegląda się w wodach Wisły. Ufundowany został około połowy XI wieku, najprawdopodobniej przez Kazimierza Odnowiciela lub jego syna Bolesława Śmiałego. Jeszcze w tym samym stuleciu wzniesiono na wzgórzu pierwszy romański kościół i murowane zabudowania klasztorne. Mimo licznych zniszczeń i najazdów, uposażane kolejnymi nadaniami opactwo szybko się rozwijało. W wieku XV wzniesiono nowy, gotycki kościół, a całe wzgórze zostało silnie ufortyfikowane. Istotny wpływ na kształt zespołu wywarła również kolejna przebudowa dokonana za rządów opata Łubieńskiego, w latach 16181622, w wyniku której otrzymał on dzisiejszy wygląd. Poważnym zniszczeniom uległ tyniecki klasztor w czasie konfederacji barskiej, kiedy to przyszło mu pełnić rolę powstańczej twierdzy, której załoga kilkakrotnie z powodzeniem odpierała ataki żołnierzy Suworowa.
Po kasacie opactwa w roku 1816 klasztorny kościół pełnił rolę świątyni parafialnej, podczas gdy pozostałe zabudowania szybko popadały w ruinę. Taki stan rzeczy utrzymał się aż do roku 1939, kiedy to sprowadzeni na nowo benedyktyni podjęli dzieło odbudowy, które, z przerwami, trwa po dzień dzisiejszy.
Przybywających do Tyńca pielgrzymów wita masywna, opatrzona strzelnicami brama, świadectwo dawnej obronnej przeszłości klasztoru. Zaraz za nią druga przeprowadza pod budynkiem opatówki na wielki dziedziniec przed kościołem. Sam kościół, noszący wezwanie świętych Piotra i Pawła, to niewątpliwie najważniejsza i najcenniejsza budowla na wzgórzu. Z zalanego słońcem placu ozdobione portalem wejście prowadzi wiernych do mrocznego wnętrza, a kontrast ten podkreśla jeszcze wystrój świątyni wykonany z czarnego marmuru i jej charakterystyczny plan, gdzie rolę bocznych naw pełnią rzędy połączonych ze sobą kaplic. Miejsce to niewątpliwie niezwykłe, jakby stworzone po to, aby modlić się w ciszy i spokoju, z dala od zgiełku świata.
I tylko czerwona lampka przed tabernakulum i wpadający przez okno za głównym ołtarzem promień światła przypominają o obecności Boga.
Od południowej strony przylegają do kościoła zabudowania klasztoru. To właśnie tu, na klasztornych krużgankach, zachowały się pozostałości najwcześniejszych, romańskich budowli, romański portal i słynne pięknie zdobione kolumny. To właśnie w Tyńcu odkryto słynne opackie groby, wyposażone w bezcenne dzisiaj zabytki sztuki złoty kielich i patenę, krzyż i pastorał sprzed prawie tysiąca lat. Tradycje tego tysiąclecia kontynuują benedyktyni również dzisiaj. Wystarczy przyjść na wieczorne nabożeństwo i posłuchać psalmów, wystarczy popatrzeć na kwitnące wiosną klasztorne sady. Modlitwa i praca...
Ale Tyniec to przecież nie tylko opactwo. Jest jeszcze piękna przyroda, malownicze wzgórza otaczające osadę zielonym pierścieniem. Jest tajemnicze wzgórze Grodzisko, miejsce po osadzie starszej jeszcze niż sam klasztor, kwietniową porą pokryte białym dywanem zawilców. Nie ma już niestety gospody "Pod Lutym Turem", gdzie Zbyszko po raz pierwszy zobaczył swoją Danusię. Nie ma też promu, który od niepamiętnych czasów przewoził ludzi i wozy na drugi brzeg rzeki...
***
Nie pojawiła się także (dlaczego?) żadna prawidłowa odpowiedź na nasze konkursowe pytanie. Spróbujmy zatem powędrować gdzie indziej, może tym razem będzie lepiej. Obok przedstawiamy fotografię najmniejszego chyba, chociaż zarazem jednego z najstarszych krakowskich kościołów. Prosimy o napisanie, co to za kościół i gdzie się znajduje oraz jaka impreza odbywa się tutaj w drugi dzień po Wielkanocy. Na odpowiedzi czekamy do końca kwietnia.
tekst i zdjęcia:
Hadrian Jakóbczak
|