Wywiad
z Markiem
Skwarnickim
część II -
Twórczość
- Ks. Dotychczas rozmawialiśmy głównie o Ojcu Świętym i Jego poezji opublikowanej w książce "Tryptyk rzymski", a także o Pana pracy redakcyjnej nad tym Papieskim dziełem. Chciałbym teraz zadać kilka pytań dotyczących Pana twórczości. Na początku naszej rozmowy wspomniał Pan o książce, którą aktualnie przygotowuje do druku, dotyczącej pontyfikatu Jana Pawła II. Czy w Pana dorobku są inne książki poruszające ten temat?
- M.S. Tak. Chciałbym wymienić dwie z nich, które jednocześnie wiążą się z moją pierwszą i ostatnią podróżą z Papieżem. Gdy pracowałem w redakcji "Tygodnika Powszechnego" zaraz na początku pontyfikatu Jana Pawła II zdarzyła się dla nas redaktorów, a dla mnie szczególnie rzecz niezwykła. Jako reprezentant tego katolickiego pisma polskiego zostałem akredytowany przez Watykańskie Biuro Prasy jako korespondent uczestniczący w pierwszej pielgrzymce nowego Papieża do Meksyku. Był to rok 1979. Korespondentem byłem raczej nietypowym, gdyż ani środki techniczne, ani finanse naszego pisma nie pozwalały mi na szybkie i częste wysyłanie korespondencji. Poza tym trzeba pamiętać, że były to czasy rządów komunistycznych, więc publikowanie informacji dotyczących Papieża było prawie niemożliwe. "Tygodnik Powszechny" był jedynym pismem, który takie informacje zamieszczał na swoich łamach. Po powrocie z Meksyku do kraju z mojej pierwszej podróży z Papieżem, jako jedyny katolicki dziennikarz z Polski, który miał zaszczyt i szczęście towarzyszyć Ojcu Świętemu w czasie wizyty w San Domingo, na Wyspach Bahama i w Meksyku, poza opublikowaniem artykułów na ten temat odbyłem w trzydziestu kościołach spotkania, w trakcie których opowiadałem o swoich przeżyciach z tej pielgrzymki. Przypominam raz jeszcze: prasa w ogóle o tym nie pisała, więc do kościoła przychodziły tłumy. Przychodziły do świadka, do człowieka, który był z Papieżem. Teraz ludzie są inni, bo mogą sami uczestniczyć w pielgrzymkach Papieża, sami mogą się do Niego zbliżyć, dosłownie go dotknąć. W tamtych czasach tak nie było. Opowiedziałem to wszystko, żeby nawiązać do mojej książki zatytułowanej "Podróże po Kościele", w której w części pierwszej opisuję właśnie pielgrzymkę do Meksyku. Książka ta miała dwa wydania pierwsze w 1983 roku drugie poszerzone w 1990 roku.
- Ks. Która z Pana książek wiąże się z ostatnią wspólną podróżą z Papieżem?
- M.S. "Apostoł Narodów" - fotografie Adama Bujaka, moje teksty, także poetyckie, wydawca "Biały Kruk". Lecieliśmy z Bujakiem razem jako ekipa tego wydawcy papieskim samolotem na trasie: Ateny, Damaszek, Malta - śladami św. Pawła. Potem ciężko się rozchorowałem i nawet nie mogłem brać udziału w polskiej pielgrzymce Papieża z ubiegłego roku. Ale monografię "Jan Paweł II", która wyszła, gdy byłem w szpitalu, Papież otrzymał na powrotną drogę z Krakowa do Rzymu. Gdy byłem u niego w listopadzie ubiegłego roku w Watykanie, oświadczył, że książkę przeczytał. "To jest Pana kropka nad i" - powiedział Papież. Trochę to niejasne, co miał na myśli: podsumowanie pontyfikatu czy kres mojej publicystyki.
- Ks. Uważam, że trzeba zawierzyć ocenie Papieża i polecić tę książkę naszym parafianom do przeczytania.
- M.S. Też tak uważam. Książkę można jeszcze kupić, ale jest dość droga. Warto ją przeczytać, gdyż opisuje i ilustruje 25 lat pontyfikatu Jana Pawła II. Dwa rozdziały tej książki można przeczytać w Internecie.
- Ks. Proszę nam powiedzieć coś jeszcze o innych Pana książkach.
- M.S. Chciałbym przypomnieć książkę wydaną dawniej. Nie można jej już kupić, ale mówię o niej, gdyż taką książkę też w życiu napisałem: "Kościół żywy". To jest przedruk pogadanek, które miałem w Polskim Radio do momentu, gdy jeszcze nie wróciła komuna, i były one nadawane na Rosję. Napisałem w niej podstawowe rzeczy, tak jak umiałem najprościej o żywym Kościele współczesnym. Chciałbym jeszcze wspomnieć o książce "Australijska wiosna". To są moje reportaże z pielgrzymki Ojca Świętego do Australii. Książkę opublikowało wydawnictwo Znak w 1988 roku.
- Ks. Jest Pan przede wszystkim poetą i zapewne to miało wpływ na to, że Papież zaprosił Pana do redagowania "Tryptyku rzymskiego".
- M.S. Chociaż opublikowałem wiele utworów prozatorskich i wiele lat pisałem do "Tygodnika Powszechnego", to najbardziej czuję się poetą. Opublikowałem wiele tomów poezji. Ciekawe w mojej twórczości poetyckiej jest to, że przez wiele lat pewna część tej twórczości była publikowana poniekąd anonimowo.
- Ks. Co Pan ma na myśli?
- M.S. W polskim Kościele obowiązuje moje tłumaczenie psalmów i pieśni, czyli tej części Starego Testamentu, która nosi tytuł Księga Psalmów i jest najczęściej cytowaną częścią Pisma Świętego.
- Ks. Czy Pan zna hebrajski?
- M.S. Nie. Robiłem to tłumaczenie poetyckie na podstawie filologicznego przekładu benedyktynów tynieckich z języka łacińskiego. Trudno jest uwierzyć, że księża i ludzie modlą się moimi psalmami. Tłumaczyłem, a raczej nadawałem poetycką formę tym psalmom anonimowo, a moja anonimowość miała być zachowana do czasu aż "Psałterz" wyjdzie osobno. Cokolwiek jest w użyciu w liturgii polskiej jest zatwierdzone przez Komisję ds. Liturgii Episkopatu Polski oraz kongregację rzymską i moje przekłady również były tak zatwierdzane. Przekład poetycki psalmów używanych w Lekcjonarzu mszalnym oraz w kapłańskiej "Liturgii godzin" rozpocząłem w 1971 roku i aż do roku 2001, w którym ukazał się "Psałterz tyniecki", zawierający psalmy z podaniem mojego nazwiska jako tłumacza, byłem anonimowy.
- Ks. Czy tylko dla Wydawnictwa Benedyktynów w Tyńcu tłumaczył Pan psalmy?
- M.S. To było zamówienie Komisji Liturgicznej Episkopatu, a Tyniec jest jedynie"warsztatem pracy" w zakresie liturgii. Dlatego mam wszystkie książki liturgiczne, ponieważ przysyłają mi je z "Pallottinum", gdzie są drukowane, jako egzemplarz obowiązkowy dla autora i w ten sposób wciągnąłem się w odprawianie Liturgii godzin. Trzeba wspomnieć, że wydanie "Psałterza tynieckiego" było poprzedzone wydaniem Psałterza na życzenie ks. kardynała prymasa Stefana Wyszyńskiego ze wstępem kardynała Karola Wojtyły w krakowskim Znaku. Również Psałterz w moim tłumaczeniu był wydany w wydawnictwie Calvarianum.
- Ks. Co ostatnio wydał Pan jako poeta.
- M.S. Ostatnio wydałem "Czas bólu i radości. Listy do Ojca Świętego - część II".
- Ks. Warto wspomnieć o części pierwszej tej książki.
- M.S. Część Pierwsza "Listów do Ojca Świętego" została wydana w 2001 roku. Mam nadzieję, że można ją jeszcze kupić i przeczytać, a także pooglądać, gdyż obydwie te książki są pięknie ilustrowane fotografiami Adama Bujaka. Są to zbiory utworów poetyckich ujętych w formę listu do Ojca Świętego, stąd ich tytuł.
- Ks. Pan jest bardzo pracowitym człowiekiem.
- M.S. Tak, całe życie pracowałem i tym się nie chwaliłem, teraz przyszły na starość żniwa.
- Ks. Chciałbym jeszcze wrócić do zagadnienia przybliżenia Papieża i jego myśli możliwie największej liczbie osób. Jakie Pan widzi możliwości realizacji tego celu?
- M.S. Trzeba po prostu przeprowadzić w parafii kursy o jego nauczaniu i zachęcić ludzi, żeby w nich uczestniczyli i je wysłuchiwali.
- Ks. Jakie kursy Pan proponuje?
- M.S. Kursy nauczania Papieża, dotyczące tego, czego dowiedzieliśmy się w ciągu 25 lat od naszego Papieża. Można zacząć od zgłębienia różańcowej Tajemnicy światła.
- Ks. To już robimy w czasie Mszy Świętych w naszych kazaniach rozpatrując każdą tajemnicę po kolei.
- M.S. Mam pięć "listów" poświęconych Tajemnicy Światła. Na początku jest święta Faustyna i pieśni do niej. Niektóre z nich są w Liturgii godzin.
- Ks. Upowszechnię je w czasie pielgrzymki do Rzymu, którą planujemy w naszej parafii odbyć na przełomie kwietnia i maja tego roku.
- M.S. Chętnie pojechałbym na tę pielgrzymkę, bo mógłbym dużo opowiedzieć o Papieżu, Watykanie i Włoszech, ale niestety nie dopisuje mi na tyle zdrowie, żeby jechać autobusem.
- Ks. Rzucił Pan hasło utworzenia kursów nauczania o Papieżu. Czy zechciałby Pan być współtwórcą takiego kursu w naszej parafii.
- M.S. Wiem, że są w Polsce "Koła Przyjaciół Jana Pawła II". Proponuję utworzenie takiego koła. Przecież, jeżeli ktoś należy do koła Jana Pawła II, to trudno, żeby nie wiedział o Papieżu możliwie najwięcej, również o jego filozofii, i nie chciał się dowiedzieć czegoś jeszcze więcej.
- Ks. Co Pan sądzi o takim pomyśle, żeby ogłosić w czasie Mszy św., iż zapraszamy na spotkanie nowej wspólnoty "Koła Przyjaciół Jana Pawła II".
- M.S. Uważam, że budowanie Kościoła Jana Pawła II to jest budowanie wspólnoty. Tak jest na całym świecie. Na przykład w Ameryce rozpadają się parafie, jeżeli nie tworzą wspólnot, bo ludzie szukają bliskiego kontaktu ze sobą.
- Ks. Całkowicie się z Panem zgadzam, bo też uczestniczyłem w wielu wspólnotach w swoim życiu kapłańskim i uważam, że Kościół przyszłości to jest Kościół małych wspólnot, bo w takich wspólnotach ludzie nie czują się anonimowi. Dopiero później tworzy się wspólnota wspólnot w czasie Eucharystii.
- M.S. Pamiętam taką definicję pojęcia parafii: parafia jest to wspólnota wspólnot rodzinnych i wszelkich innych.
- Ks. Tak to pojęcie rozumieją duszpasterze, ale wspólnota nie musi być tylko rodzinna.
- M.S. Oczywiście, może być wspólnota inna niż rodzinna. Ci co są zainteresowani tematyką rodzinną, spotykają się we wspólnotach poświęconych rodzinie.
- Ks. Najważniejszy jest zaczyn działania.
- M.S. Taki zaczyn pozostawił nam Karol Wojtyła. A było to dziewięć lat przygotowań do Synodu Archidiecezji Krakowskiej. Na czym one między innymi polegały? Żeby pobudzić świeckich do działań na rzecz Kościoła, zachęcił duchownych do tego, żeby tworzyli w każdej parafii wspólnoty synodalne. Była to też obrona przed administracją komunistyczną. Program wspólnot synodalnych obejmował szerzenie wiedzy o II Soborze Watykańskim, który w Polsce nie był znany.
- Ks. Uważam, że większą popularność mają wspólnoty "żywe", na przykład wspólnota kręgów rodzin "Domowy Kościół", która ma konkretne cele.
- M.S. Służę swoją osobą. W miarę swoich sił mogę pomóc przy utworzeniu wspólnoty "Koło Przyjaciół Jana Pawała II".
- Ks. Możemy więc zakończyć naszą rozmowę postanowieniem utworzenia w naszej parafii nowej wspólnoty "Koło Przyjaciół Jana Pawła II".
- M.S. Tak. Proszę wyznaczyć termin spotkania, na którym możemy zainicjować jego działalność.
- Ks. Bardzo dziękuję za udzielenie nam wywiadu i chęć współpracy w nowej wspólnocie.
Wywiad przeprowadził
ks. Stanisław Kracik
Ps. Spotkanie z Panem Markiem Skwarnickim odbyło się 9 marca bieżącego roku, w trakcie którego osoby na nim obecne mogły się dowiedzieć o szczegółach pracy nad redakcją "Tryptyku rzymskiego" i o wielu innych wydarzeniach z życia Papieża.
|