|
Wciąż zabiegani Wciąż zabiegani, zmęczeni, rozdrażnieni i smutni żyjemy w ciągłym niedosycie. Brakuje nam czasu, pieniędzy, siły, spokoju, rzeczy drobnych i wielkich. Przyzwyczajeni jesteśmy myśleć o poprawie jakości naszego życia w kategoriach braków. Wciąż pamiętamy o stojących na naszej drodze ograniczeniach, które nie pozwalają nam być w pełni sobą i wciąż oddalają nas od szczęścia. I tylko czasem zawstydza nas przykład osoby, która nie mając rąk potrafi sobie radzić, pracować, tworzyć, a nawet uczyć innych, jak cieszyć się życiem. Jednak szybko o tym zapominamy i wracamy do swoich codziennych zmartwień oraz utyskiwań, bo przecież tak lubimy pławić się w niezadowoleniu i poczuciu krzywdy. Zaś dobro, którego doświadczamy, traktujemy jak naturalną oczywistość i umniejszamy go, poświęcając więcej uwagi wszelkim nieszczęściom. Tymczasem czarnowidztwo nie jest odzwierciedleniem prawdy, lecz widzeniem wszystkiego w ciemnych barwach. Można spróbować myśleć o świecie w inny sposób. Skoncentrowanie się na rzeczach dobrych sprawi, że będą one zyskiwały na znaczeniu.
Jeśli chociaż kilka minut dziennie poświęcimy na myślenie o rzeczach pozytywnych w naszym życiu (mowa tu o "poświęceniu", a więc wysiłku, bo narzekanie jakoś przychodzi samo), na uświadamianie sobie, co dobrego jest naszym udziałem, dostrzeżenie miłych drobnostek bądź rzeczy ważnych, lecz niedocenianych, nad którymi przechodzimy do porządku dziennego - nastąpi zmiana, choć faktycznie wszystko pozostanie takie jak dotychczas. Zauważone i docenione dobro rozświetli ponury widok. Wiele mówi się i pisze o sile pozytywnego myślenia, o tym, że zamiast narzekania i pretensji do całego świata lepiej pielęgnować dobre myśli i uczucie wdzięczności, jednak sama wiedza oraz wykorzystywanie jej w życiu nie zawsze idą w parze. Dlatego warto sobie to przypominać czasem, a o rzeczach dobrych warto myśleć codziennie. Co się zaś tyczy rzeczywistych problemów, to nie zaprzeczając ich istnieniu ani nie uciekając od nich w uzależnienia, należy traktować je jak zadania do spełnienia, a nawet wyzwania, zgodnie z powiedzeniem "nie zabije cię, to cię wzmocni".
Znany psycholog Alfred Adler wymyślił tzw. czternastodniowe leczenie. Gdy zgłosiła się do niego osoba w głębokiej depresji, powiedział, że wyleczy ją, jeśli przez 14 dni będzie stosować się do jego zaleceń.
- Co mam robić? - zapytała pacjentka.
- Jeżeli przez dwa tygodnie codziennie wyświadczy pani komuś przysługę, pod koniec tego okresu depresja zniknie.
- Dlaczego mam robić coś dla ludzi, skoro oni nie robią nic dla mnie? - zaprotestowała.
- Hm, być może w pani przypadku zajmie to trzy tygodnie - zażartował Adler i dodał: - Jeżeli nie przychodzi pani do głowy nic, co chciałaby pani zrobić dla innych, niech pani sobie wyobrazi, co mogłaby pani zrobić, gdyby pani chciała.
Paradoksalnie dzielenie się z innymi nie zubaża, ale wzbogaca człowieka. Ludzie życzliwi, którzy potrafią dawać, nigdy nie są ofiarami, dobro powraca do nich zwielokrotnione.
Jeśli nauczymy się koncentrować na pozytywnych aspektach życia i zlekceważymy nieco nasz egoizm, to okres Wielkiego Postu i podejmowanych wówczas wyrzeczeń nie będzie pogrążaniem się w smutku, ale czasem dobrej refleksji i poprawy... również samopoczucia.
Maria Seweryn
"Trzeba współczesnemu człowiekowi, wiecznie zapędzonemu i zagonionemu, nieustannie przypominać postać Boga Człowieka, który jednoczy sprawy Boże i ludzkie, aby sprawom ludzkim nadać sens Boży".
"Przestańmy nareszcie kręcić się wokół siebie, a pomyślmy o niesieniu pomocy innym!"
Stefan Kardynał Wyszyński
niedowiarkom
ciało jest domem duszy
w niej pozostaniesz
z niego odejdziesz
| |
| Pasterz
zajęta pracą
zaniedbałam Pasterza
odszedł zabierając runo
stanął kołowrotek
zerwała się przędza życia
|
odśnieżanie
do Boga i świętości
idzie się łatwiej
gdy człowiek nie grzęźnie
w upadłej lodowatej materii
| |
| Jadwiga M. Zielińska |
|