Miesięcznik parafii NMP Matki Kościoła w Krakowie

 

Humor

Do opata Van Haeckego podeszła kiedyś w kościele bardzo stara i bardzo słabo widząca parafianka. Spytała go, odkąd zaczyna się droga krzyżowa. Kapłan, który poprzednie trzy godziny spędził wysłuchując spowiedzi, odparł bez wahania:
- Od małżeństwa.

Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
- Zapomniał pan zegarka, co?
- A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
- Z doświadczenia - odrzekła. - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing...
- Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła.
- Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

Ojciec Klimuszko, franciszkanin posiadał niezwykły dar - przepowiadania przyszłości.
Pewnego razu spotkał się z obecnym Papieżem Janem Pawłem II, a ówczesnym Arcybiskupem Metropolitą Krakowskim:
- "Mogę powiedzieć Waszej Eminencji, ile lat będzie żył."
- "Ojcze drogi - powiedział z miejsca Karol Wojtyła - z góry proszę o prolongatę."

Katecheta na lekcji religii zadaje pytanie:
- Drogie dzieci jak myślicie gdzie mieszka Bóg?
- U nas w łazience - mówi mały Jasio.
- A dlaczego akurat tam?
- Bo tata zawsze wieczorem wali do drzwi łazienki i krzyczy "Boże, jeszcze tam jesteś???"

Dlaczego Bóg najpierw stworzył mężczyznę?
- Bo też zaczynał od zera.

- Czego uczy nas przypowieść o robotnikach w winnicy, z których każdy otrzymał jednakową zapłatę, bez względu na to, czy przyszedł o godzinie pierwszej, czy dopiero o jedenastej? - pyta katecheta na lekcji religii.
- Żeby się za bardzo nie spieszyć do pracy.

Dlaczego to kobiety najpierw poszły zobaczyć, że Jezus zmartwychwstał?
- Żeby wiadomości się szybciej rozeszły.

Dlaczego Piotr zaparł się Jezusa?
- Bo Ten uzdrowił mu teściową.

Proboszcz przygotowuje dzieci do egzaminu, który ma być składany przed wikariuszem generalnym. Obok innych szczególnie na tę okazję przewidzianych reguł zachowania wbija im do głowy, by każdą odpowiedź kończyły zwrotem: "księże wikariuszu generalny".
Dostojny egzaminator pyta dzieci o grzech pierworodny i jego następstwa. Otrzymuje następującą odpowiedź:
- Pan Bóg powiedział: "Jesteś przeklęty pomiędzy wszystkimi zwierzętami ziemi, księże wikariuszu generalny! Na brzuchu będziesz się czołgał, księże wikariuszu generalny, i proch będziesz jadał po wszystkie dni twego żywota, księże wikariuszu generalny!"

Pielgrzymkowe miejsce. Mężczyzna po wyjściu z kościoła woła:
- Teraz to ja mogę chodzić!
Wśród pątników poruszenie: Czyżby cud?
- Nie, tylko widzę, że ukradli mi rower!

- Proszę księdza, czy dostanę się do nieba, jeśli ofiaruję na kościół 10 tysięcy?
- Ręczyć nie mogę, ale spróbować warto.

Ecik pyta się Masztalskiego:
- Ty, czy są czorne koty?
- No toć!
- A czy są czorne koty wielkości pół metra?
- No chyba tyż by się znalozł
- A czorne koty większe niż metr?
- Wątpia, ale kto wie...
- A czy może się zdarzyć czorny kot dwumetrowy?
- Na pewno nie!
- W takim razie, na pewno żech przejechoł księdza!

Chłop siedzi i duma...
W pewnym momencie zwraca oczy ku niebu i pyta:
- Panie, czy mogę się Ciebie o coś zapytać?
Na to głos z nieba mówi:
- Ano pytaj.
To chłop się pyta:
- Panie, powiedz mi czemu ta moja baba taka pikna?
- Abyś mógł ją miłować.
- A czemu ona taka głupia?
- Aby mogła miłować ciebie.

Przychodzi baba do nieba. Zatrzymuje ją św. Piotr.
- Przepraszam, a Pani dokąd?
- Do nieba - pada wyraźna odpowiedź.
- Zaraz, zaraz. To nie takie proste. Wcześniej trzeba przejść mały teścik: Musi pani uzbierać 4000 punktów.
- No dobrze - już mniej pewnie.
- Proszę opowiedzieć coś o swoim życiu.
- Codziennie odmawiałam różaniec...
- No dobrze, pół punktu...
- Ile???
- Pół punktu, dobrze Pani słyszy!
- Czytałam magazyny katolickie...
- Pół punktu.
- Chodziłam w tygodniu na msze...
- Jeden punkt.
Po godzinie baba zgromadziła 25 punktów.
- No cóż, przykro mi. Nie zmieściła się Pani w limicie, oznajmia św. Piotr.
- Jezu, ratuj!!!!!!!!!!!!!! - woła zdesperowana kobieta.
- Brawo! Cztery tysiące punktów!!! Tędy proszę...

Spotyka się rabbi i drugi bogobojny Żyd. Ten bogobojny rzuca się na rabina.
- Rabbi! tragedia! Mój syn, krew z krwi, kość z kości.... przyjął chrzest i został chrześcijaninem!
Na to rabin:
- Oj nie uwierzysz jak ci powiem. Mój syn też się przechrzcił i został katolikiem.
Obaj popadli w straszny smutek. Postanowili zwrócić się do Wszechmocnego. Posypali głowy popiołem, przestali jeść i pić, stanęli pod ścianą i śpiewają psalmy. Dzień, drugi, trzeci. Na siódmy dzień niebo się otwiera i słychać głos Wszechmocnego:
- No dobra. Usłyszałem. O co chodzi?
Goście przedstawiają problem i wsłuchują się w Głos. Przez chwilę cisza po czym słychać:
- Oj nie uwierzycie jak wam powiem. Mój też...

Karol wraca ze spotkania ministrantów. Po drodze ponad godzinę szalał z chłopakami, więc zastaje rodzinę już przy kolacji. Ojciec jest zły i mówi gniewnie:
- Godzina spóźnienia! Przetrzepię ci za to skórę!
Karol usiłuje wyjść z sytuacji obronną ręką:
- Ksiądz nam dzisiaj mówił, że ciało jest świątynią Bożą i że nie wolno go hańbić!
Ojciec na to skrywając uśmiech:
- Nie ma strachu! Ja mam zamiar tylko trochę odkurzyć zakrystię.

Na religii pani pyta Mietka:
- Co jest bliżej księżyc czy Betlejem?
- Księżyc - proszę pani. - Bo księżyc widać a Betlejem nie.

Farmer pochował żonę. Po kilku dniach proboszcz zachodzi do wdowca i zastaje go nad butelką whisky.
- Czy to pańska jedyna pociecha? - pyta duszpasterz z wyrzutem w głosie.
- Nie - broni się farmer. - W piwnicy mam jeszcze cztery.

Chłopiec wyznaje na pierwszej spowiedzi:
- Pożądałem żony bliźniego swego.
Kapłanowi aż głos odebrało:
- W tym wieku?!
- Tak - wyjaśnia penitent - bo robi lepsze naleśniki niż mama.

Pewien człowiek spowiadał się następująco:
- Dużo przeklinałem, ale dużo się modliłem - to się wyrównuje. Dużo piłem, ale dużo pościłem - też się wyrównuje. Dużo kradłem, ale wiele rozdałem ludziom - znowu się wyrównuje.
W tym momencie spowiednik stracił cierpliwość i krzyknął:
- Pan Bóg cię stworzył, a diabeł zabierze do piekła - to też się wyrównuje!

Jezus pokazuje na ladacznicę i mówi..
. - Kto jest bez grzechu niechaj pierwszy rzuci kamień...
Wszyscy którzy trzymali kamienie wypuścili je z rąk i kamienie spadły na ziemie... Po chwili jednak ktoś rzucił kamień, który spadł koło nóg Jezusa... Na to Jezus powiedział:
- Matko mówiłem Ci żebyś się nie wtrącała...

Trzej chłopcy przechwalają się, który z ich wujków jest najważniejszy.
Pierwszy mówi: - Mój wujek jest księdzem i wszyscy mówią do niego "proszę Księdza"
Drugi: - A mój wujek jest biskupem i wszyscy mówią do niego "Eminencjo"
Trzeci: - A mój wujek waży 200 kilo i jak idzie ulicą wszyscy mówią "O Boże!"

- Co zrobił Kain ze swoim bratem Ablem? - pyta katechetka.
- Zdradził go - mówi Stefan.
- Źle. Ty powiedz, Piotrze".
- Zabił go.
- Zuch! - stwierdza z zadowoleniem katechetka.

Zapoznając dzieci z historią stworzenia katechetka bardzo obrazowo opisała stworzenie Ewy z żebra Adama. Wieczorem, na skutek doznanej na boisku kontuzji, mały Wojtek przychodzi do domu z bolącym bokiem. Maca się wystraszony po żebrach i mówi:
- Mamo, tak mnie tutaj boli, że chyba będę miał żonę.

Duchowny pracujący w Szkocji otrzymuje sporą sumę na cele charytatywne.
- Ale na tym czeku brakuje podpisu - mówi zdumiomy do ofiarodawcy.
Szkot na to:
- Dobre uczynki wolę spełniać anonimowo.

Przybywszy na Dziki Zachód pastor kupuje sobie konia.
- Czy to łagodne zwierzę? - pyta.
Hodowca cmoka językiem:
- Można powiedzieć: pobożne! Na "Bogu niech będą dzięki" rusza galopem, a na "Amen" staje jak wryty.
Duchowny wskakuje na siodło, mówiąc:
- Bogu niech będą dzięki!
Koń rusza z kopyta przez prerię. Po pół godzinie jeździec dostrzega przed sobą szeroką rozpadlinę ziemną. Koń ani myśli zwolnić, a pastor zupełnie zapomniał, w jaki sposób można go zatrzymać. Ze ściśniętym ze strachu sercem zaczyna odmawiać "Ojcze nasz". Na końcowe "Amen" koń zatrzymuje się na skraju przepaści.
- Bogu niech będą dzięki - wzdycha pastor...

Ochrzciwszy tubylca misjonarz poucza go:
- Zapamiętaj sobie, że nie nazywasz się już Tutu a Jonatan. Możesz mieć tylko jedną żonę, a w piątek nie wolno ci jeść mięsa, tylko rybę.
W najbliższy piątek misjonarz zastaje jednak Jonatana nad pieczenią z antylopy.
- Co ci powiedziałem przy chrzcie, Jonatanie? - pyta zawiedziony.
Tubylec na to:
- Tutu nie jeść wcale mięso. Tutu wziąć antylopa, wrzucić do woda i powiedzieć: Ty już nie antylopa, ty ryba. Tak jak Jonatan.

 


Powrót na stronę główną