Szwajcaria
Furka Pass i Przełęcz Świętego Gotharda
Niewiele informacji jest w przewodnikach i internecie na temat przełęczy Furka pass. Jeszcze mniej danych można znaleźć na temat całej wysokoalpejskiej drogi widokowej biegnącej od Realp, przez przełęcz Furka pass (2431m npm), lodowiec Gletsch, przełęcz Grimsel pass.
Cała droga przebiega na wysokości ponad 2000 m, oferując nie tylko piękne alpejskie widoki, ale także atrakcje botaniczne (piękne łąki alpejskie) i położone na wysokości ponad 2000 m......... pola golfowe. Na tej wysokości pasą się przyjacielsko spoglądające na turystów "milki", które w odróżnieniu od krówek w Austrii i Niemczech są jednobarwne w kolorze beżowym. Na swój użytek nazwaliśmy je "milkami welurowymi"
W czasie przejazdu wzdłuż trasy obowiązują szczególne przepisy ruchu drogowego. Pierwszeństwo przejazdu na niezwykle wąskich, krętych i stromych drogach trasy mają tzw. autobusy pocztowe. Z pewnością wożą one pocztę, ale głównie turystów. Kierowca takiego autobusu z pewnością podziękuje, jeżeli my widząc autobus nadjeżdżający z przeciwka po prostu się zatrzymamy. Po przejechaniu wielu alpejskich dróg, w tym czterokrotnie Hochalpenstrasse, jednoznacznie określiliśmy tą trasę za najtrudniejszą technicznie. Moje auto 1,8 16V radziło sobie nieźle z tą trasą, ale pewnie zastanawiałbym się długo czy wybrać się tam autem ze słabszym silnikiem np. Cinquecento. Na trasie widoczne są szczyty gór o wysokości dochodzącej do 4000 m, lodowce, jeziora polodowcowe, oraz piękne doliny-jednym słowem wspaniałe obiekty do fotografowania. Dla turystów kochających góry i przyrodę, na pewno niezbędna okaże się dobra lornetka, a także aparat z zoomem i opcją "makro". Warto zatem nadłożyć drogi wjeżdżając do Szwajcarii, by przejechać przez jedne z najpiękniejszych krajobrazowo przełęczy Alp Berneńskich. Jest jednak mały problem-wcześniej trzeba koniecznie "zamówić" ładną pogodę. Nam się to udało.
Najpiękniejsza starówka Szwajcarii i niezwykła Katedra w St.Galen
Gorąco namawiani przez naszego przyjaciela Jacka, postanowiliśmy posłuchać rady i zwiedzić reklamowane St. Galen. Po drodze uciekaliśmy przed chmurami, co się zresztą w pełni udało. St Galen nas zachwyciło. Takiej pięknej starówki i różnorodnej w swej architekturze nigdy dotad nie widzieliśmy. Charakterystyczne wykusze na budynkach starówki-to prawdziwe dzieła sztuki. Samo miasto, podobnie jak Kraków sprawia wrażenie pewnej kameralności.
Także katedra w St. Galen przyćmiewa wszystkie katedry Salzburga, Monachium, Innsbrucka..... , zauważyliśmy, że to nie tylko nasze wrażenia. Obok wyjątkowo pięknych obrazów, fresków i witraży w Katedrze widać niezwykłą dbałość o utrzymanie świątyni. Dla turystów dostępne jest także do zwiedzania muzeum (Lapidarium).
Po kilku pochmurnych dniach, z radością przyjęliśmy pojawiające się słoneczko, które od tej pory nie opuszczało nas i rozweseliło całą podróż. W pięknym St. Galen pozostalismy z radością do wieczora
Mimo urokliwego i pełnego wrażeń dnia chętnie wkroczyliśmy do schroniska, gdzie miło nas przyjęto. Schronisko bardzo podobne do hoteli Etap, a więc nieco futurystyczne, jest zupełnie inne niż nasze schroniska (można je raczej porównywać z dobrymi hotelami, a już na pewno w relacji cenowej za dobę). Ca za ulga wziąść prysznic, zjeść kolacje przygotowaną przez Anię no i wreszcie wypić wiezione z Bawarii...piwo. Rano obudziło nas ostre słońce, bijące dzwony (piekne melodie) katedr St. Gallen. Znowu z ufnością spojrzeliśmy na przychodzacy dzień. Po zjedzeniu dobrego śniadania serwowanego przez schronisko szybko wsiedliśmy w auto by ruszyć na południe Szwajcarii-w okolice Alp Berneńskich, ale to już zupełnie inna historia
Stein am Rhein-perła w architekturze europejskiej
Jak podaje Dariusz Kowalczyk
Zanim zanurzymy się w urocze zaułki, zajrzyjmy do opactwa. Zachowane budowle pochodzą z XIV-XVI w. Dziś to muzeum klasztorne udostępnione turystom (Klostermuseum St. Georgen, wstęp 4 franki, bilet rodzinny 10). Zakonnicy byli tu do 1525 r. Przez dziesiątki lat klasztor świecił pustkami, był też manufakturą i miejscem ćwiczeń kadetów, aż w 1875 r. kupił go protestancki ksiądz Ferdinand Vetter i odrestaurował jako muzeum.
W samym mieście dominuje architektura szachulcowa - domy mają ozdobne wykusze i krużganki, wewnętrzne dziedzińce. Warto zwrócić uwagę na pieczołowicie odrestaurowane detale - począwszy od kołatek i klamek u drzwi, na ozdobnych rynnach skończywszy. Tak jak przed wiekami dachy kryje dachówka i łupek. Pełno tu kawiarenek, sklepów i kwiaciarni.
- Aug14_01_fs_fs
Tuż przed Interlaken. Parking widokowy z którego korzystaliśmy juz dwa razy. Piekne widoki w otoczeniu wielobarwnych róż chinskich.
- Aug14_02_fs_fs
Gothard pass. Wszechobecne lodowce
- Aug14_04_fs_fs
Gothard pass. Jedno z piękniejszych miejsc Szwajcarii
- Aug14_06_fs_fs
Kamienna wioska niedaleko od Locarno. To drzewko....figowe. Figi niestety jeszcze niedojrzałe.
- Aug14_16_fs_fs
Kamienna wioska niedaleko od Locarno. Te domki mają wymiary dużego pokoju i sa niesamowite.
- Sep03_15_fs_fs
Stein am Rhein. To nie Wenecja, Salzburg czy Neapol jest perłą bo wielu określa to miasteczko jako najpiękniejsze w Europie
- Sep03_14_fs_fs
Interlaken-Kasyno Kursal. To ulubiene miejsce Tiny Turner obecnie zdominowane przez mafiosów zza Buga, owdwożących swoje dzieci do szkół ....helikopterami.
- Sep03_18_fs_fs
Katedra St. Gallen. Ta katedra jest niesamowita-pewnie w jej wnętrzu spokojnie zmieści się trzy kościoły. Coś co jest równie niesamowite to miesszczaca się w jej wnetrzac biblioteka.
- Sep03_05_fs_fs
Wyobraź sobie.. wchodzą do budynku jesteś na na granicy dwu kantonów. Witają Cię po niemiecku. Żegnają po francusku.
- Sep03_04_fs_fs
Alpy Szwajcarskie. Te krówki rzeczywiści pasą sie na granicy ok 2000m smakując alpejskie kwiatki. Wraz z Anią nazwałem je "Milkami zamszowymi"


