O ile niewątpliwą prawdą jest to, że to fotograf, a
nie sprzęt wykonuje zdjęcia, o tyle równie słuszne jest stwierdzenie, że
spośród sprzętu najważniejszy jest obiektyw.
Ileż to razy czytałem jakże słuszne porady dla początkujących adeptów
sztuki fotograficznej: jeśli masz ograniczone fundusze (ba – któż nie
ma?), kup najlepszy obiektyw, na jaki cię stać, a za resztę dokup do tego
jakikolwiek korpus aparatu. To jest już wprawdzie jakaś wskazówka, tyle że
mało konkretna: jaki obiektyw – stało- czy zmiennoogniskowy? Standardowe
50 mm, czy może teleobiektyw a może szeroki kąt? Na tak postawione pytania
nie ma oczywiście jednoznacznej odpowiedzi. Fotograf architektury będzie potrzebował innego
obiektywu niż portrecista, obaj będą korzystali z innej optyki niż
fotograf przyrody. Jest jednak kilka porad, których dość śmiało można
udzielić tym, którzy do fotografii bardziej na serio dopiero się
przymierzają. Na przykład, choć uważa się, że tak zwany „standardowy”
obiektyw (mam tu na myśli „standard” w dawnym tego słowa znaczeniu – z
czasów, gdy nie wyposażano każdego aparatu fotograficznego w wątpliwej
jakości obiektyw zmiennoogniskowy) najwierniej oddaje pole widzenia
ludzkiego oka, to równocześnie z dokładnie tego samego powodu wykonane
takim obiektywem fotografie są często najmniej ciekawe. Cóż – są po prostu
zapisem tego, co widzą lub mogą zobaczyć nasze własne oczy w najbardziej
naturalny dla nich sposób. Często więc, jeśli chcemy pokazać świat z innej
perspektywy, czy też po prostu uzyskać intrygujące ujęcie, sięgamy po
obiektywy o polu widzenia znacznie odbiegającym od tego, do czego
przyzwyczajone są nasze oczy i mózg. Teleobiektywy pozwalają na zbliżenia
odległych przedmiotów lub zwierząt, które z bliska trudno byłoby zobaczyć
gołym okiem, obiektywy do makrofotografii przybliżają nam świat spod lupy
– a więc również rzadko oglądany przez większość śmiertelników. Wszystkie
te obiektywy, nie wyłączając poczciwego standardu 50 mm, mają jednak jedną
wspólną „wadę”: ograniczają pole widzenia do samego obiektu
zdjęcia. Okazuje się, że takie przedstawienie świata – z możliwością skupienia się na motywie
głównym bez równoczesnego odrzucenia pozornie zbędnej informacji – jest
jednym z największych wyzwań w fotografii. I długo jeszcze pozostanie, bo
Wielka Rewolucja Fotograficzna w postaci fotografii cyfrowej nic nowego
nie ma tu do zaoferowania. Istnieją w zasadzie dwa sposoby... może raczej
dwie próby obejścia problemu („obejścia”, bo żadna technika fotograficzna
nie jest w stanie zastąpić niezwykle skomplikowanego urządzenia analitycznego, jakim jest nasz mózg „podłączony” do oczu). Te dwie próby
to fotografia panoramiczna oraz obiektyw szerokokątny. Na temat pierwszej
można z powodzeniem napisać całą książkę, a w prawdziwym wydaniu technika
ta jest wciąż osiągalna tylko dla nielicznych, którzy zdecydują się
zainwestować w specjalistyczny sprzęt. Druga metoda jest jednak względnie
łatwo dostępna, a skutkiem ubocznym wydatku poniesionego na zakup
szerokokątnego obiektywu jest mnóstwo radości z zabawy w „żabie
perspektywy”, przerysowania na portretach, niecodzienne zdjęcia makro
itd. Sam jestem na tyle zafascynowany obiektywami szerokokątnymi, że byłbym
skłonny polecić nowicjuszom: Jeśli masz ograniczone środki finansowe i
możesz sobie pozwolić na jeden tylko obiektyw, kup na dobry początek
obiektyw szerokokątny. Prezentowane tutaj zdjęcia wykonałem aparatem Canon
EOS 50E przy użyciu obiektywu Vivitar 19-35 mm f/3.5-4.5 AF Series 1.
Obiektyw ten szczęśliwie udało mi się kupić w USA za około 160 USD. Na
polskim rynku niestety go nie widziałem, a poza tym trzeba pamiętać, że po
drugiej stronie Atlantyku ceny sprzętu fotograficznego są średnio o 1/3
niższe.
Co to znaczy: obiektyw szerokokątny?
W najczystszym wydaniu to obiektyw stałoogniskowy
mimimum 20 mm, choć można do takowych zaliczyć także obiektywy o
ogniskowej 24 mm i – najwyżej – 28 mm. Istnieją też obiektywy
super-szerokokątne: 14 mm, 15 mm, czy 18 mm (nie należy ich mylić ze
specjalnymi obiektywami typu „rybie oko”).
Ceny
stałoogniskowych obiektywów szerokokątnych są bardzo zróżnicowane – za
canonowski EF 20 mm f/2.8 USM i nikonowski 20 mm f/2.8 D zapłacimy około
2700-2800 złotych, Sigma AF 20 mm f/1.8 EX DG Asph. kosztuje nieco powyżej
2000 złotych, ale już na przykład obiektyw Canon EF 14 mm f/2.8 L USM
wyceniony jest w granicach 13 000 złotych, a na AF Nikkor 18 mm f/2.8D
wydamy co najmniej 6000 złotych. Wśród obiektywów o ogniskowej 28 mm
znaleźć można stosunkowo niedrogie w porównaniu z „dwudziestkami” modele,
w cenie 1100-1400 złotych, jak na przykład Canon EF 28 mm f/2.8, AF Nikkor
28 mm f/2.8 D, Minolta AF 28 mm f/2.8, Pentax FA AL. 28 mm f/2.8, czy
Sigma AF 28 mm f/1.8 II Asph. Drugą grupę obiektywów o krótkich ogniskowych
stanowią szerokokątne zoomy – a więc takie, których najdłuższa ogniskowa
nie wykracza poza 35 mm. Tutaj ceny są stosunkowo wysokie – Canon EF 20-35
mm f/3.5-4.5 USM kosztuje powyżej 2400 złotych, Nikkor 18-35 mm f/3.5-4.5
D IF-ED, Minolta 20-35 mm f/3.5-4.5 i Sigma 17-35 mm f/2.8-4 EX – około
2800 złotych. Ciekawą propozycją w tej grupie jest Tokina AF 19-35 mm
f/3.5-4.5 (być może bliźniak opisywanego w artykule Vivitara), które cena
kształtuje się na poziomie 1200 złotych. No i wreszcie trzecia, najbardziej obszerna grupa
obiektywów, dających możliwość wykorzystania „szerokiego kąta widzenia” –
zoomy o najkrótszej ogniskowej 24 mm lub 28 mm. Rozpiętość cen jest tu
bardzo duża – amatorskie zoomy w stylu canonowskiego EF 28-90 mm f/4-5.6,
nikonowskiego AF 28-80 mm f/3.5-5.6 G, czy minoltowskiego AF 28-80 mm
f/3.5-5.6 (D) czy pentaxowskiego kosztują około 500-600 złotych, w
podobnej cenie – albo nawet tańsza – jest optyka o analogicznych
parametrach producentów niezależnych. Cena obiektywu jest – niestety – wprost
proporcjonalna do jego jakości optycznej. Jednak gdy nie wykraczamy poza
amatorskie odbitki 10x15 cm z negatywów, na początek zabawy z „szerokim
kątem” wystarczy nam w zupełności popularnej klasy zoom z trzeciej grupy.
A gdy zafascynujemy się możliwościami, jakie daje stosowanie bardzo
krótkich ogniskowych – możemy pomyśleć o sprawieniu sobie „prawdziwego”
obiektywu szerokokątnego.
| |
| |
|